Był jednym z wielu...
Mury kryminału w Barczewie od lat skrywają wiele mrocznych historii, podobnie jak związany z nim dawny cmentarz więzienny
przy ul. Kościuszki, które także skrywa nie jedną tajemnicę czy zbrodnię. Każdego roku udaje nam się odsłonić kolejne smutne zdarzenie
tym bardziej, że od tamtego czasu kiedy miało ono miejsce upłynęło wiele lat. Barczewskie cmentarze, zarówno ten obecny komunalny przy
ul. Kościuszki jak i zanikający przy ul. Armii Krajowej, dla dzisiejszego pokolenia są kamienną kroniką naszego miasta i świadectwem
przeszłości. Podobnie jak dawny cmentarz więziennym, który najbardziej mroczna historia wiąże się z okresem stalinizmu.
Do stycznia 1945 roku służył administracji więziennej i więźniom. Potem stał się miejscem pochówku tylko zmarłych w miejscowym więzieniu.
To także miejsce wiecznego spoczynku tych, którzy zostali zamordowani przez NKWD i UB w olsztyńskim wiezieniu, i tu w utajnionych
pochówkach pogrzebani. Szczególne bolesne były lata 1945-1956. Wówczas w barczewskim więzieniu miejsce niemieckich jeńców
wojennych - żołnierzy z Wehrmachtu i osób z Volkssturmu - zajęli ludzie z wyrokami, które należeli m.in. do Harcerskiej Organizacji
Podziemnej, także żołnierze Armii Krajowej, Batalionów Chłopskich czy walczących w szeregach „Wolność i Niepodległość”.
To również było
miejsce odosobnienia dla tych, którzy szli inną drogą do Berlina oraz dla żołnierzy,
którzy nie złożyli broni. Nie zabrakło miejsca dla przeciwników władzy
ludowej i tych co popadli w niełaskę. W okresie stalinowskim do Więzienia w
Barczewie w większości trafiali skazani przez Wojskowe Sądy Rejonowe z
wyrokiem za walkę o niepodległą Polskę.
Jednym z więźniów był Józef Cieśla ps. „Topór”, który na
początku 1943 roku objął dowództwo nad Oddziałem Partyzanckim BCh. Potem
dowodził Oddziałem Specjalnym LSB „Klon
Zasłynął jako wspaniały dowódca i
przez okres partyzantki był postrachem Niemców. Z czasem stał się postacią
legendarną. Wytrwał w zbrojnym oporze do października 1955 roku. Został ujęty
przez Urząd Bezpieczeństwa. W jego aktach zapisano, że aresztowano go za działalność
w bandach UPA. Wyrok był jeden, kara śmierci. Zamieniono ją jednak na dożywocie,
a później na 15 lat więzienia. Do Barczewa został przywieziony 28 marca 1969
roku. Był już wyniszczony chorobą. Zmarł śmiercią naturalną 14 listopada
1969 roku. Kiedy umierał w szpitalnej izolatce spełniono jego jedyną prośbę
i przyprowadzono miejscowego księdza. Do końca nie pogodził się z wyrokiem sądu
i latami spędzone za murami więzienia. Dziś żołnierz ten spoczywa na
cmentarzu komunalnym w Barczewie. Jego grób spośród innych wyróżnia
tabliczka umieszczona na krzyżu. Grobem opiekują się współtowarzysze więzienni
olsztyniacy, którzy także za działalność w Harcerskiej Organizacji
Podziemnej odsiadywali wyroki w
barczewskim więzieniu. Mieli wówczas po 14 i
15 lat.
Przedstawiona
historia jest prawdziwa, mimo, że skrywana prawda czasem mocno zaboli. W
miasteczku nad Pisą żyją już nie liczni, którzy doświadczyli porządków
okresu stalinowskiego w miejscowym więzieniu. Mimo, że od tamtych wydarzeń
minęło wiele lat pozostały bolesne wspomnienia tych, którzy jak mogli służyli
Ojczyźnie.
Umierałeś
pod białym kocem
więziennym
azylem
z
synem ojca
bez
końca kary
w
słonecznym zakratowaniu lata
w
imieniu udokumentowaniu
trwania
bez
prawa do requiem
i
konduktu pamięci
a
jednak wstąpiłeś w chwałę
bezimiennych
uhonorowany
trwaniem w pamięci
zawiedzionych
okłamany
propagandą
sprzedawczyków
Prometeusza
na wskroś orła w
koronie
narodowej
dumy
umierałeś
pod białym kocem
gdy
rozkwitały pąki białych róż
w
szpitalnej celi
spowiedź łkała nadzieją
Wiersz zaczerpnięto z tomu „Barczewo w poezji Tadeusza Rynkiewicza”
Patrz Słownik Biograficzny Ludzie Ziemi Barczewskiej Józef Cieśla